The Yes Man a Amerykanie
Ostatnio ze znajomymi wybraliśmy się na film "The Yes Man fixed the world". Po seansie muszę napisać parę słów w od siebie na jego temat.
PRAWDA: film opowiada niesamowitą historię, aż tak niesamowitą, że ciężko w nią uwierzyć. Wyobraźcie sobie, że tworzycie stronę internetową podszywającą się pod serwis pewnej korporacji (może to być strona tematyczna) i... czekacie :) Po czasie X dzwonią do Was z BBC i zapraszają do wzięcia udziału w programie, który ogląda 300 mln ludzi na całym świecie. Szok! Do tego podczas programu opowiadacie takie rzeczy, że korporacja którą reprezentujecie (wczujcie się w rolę - jesteście rzecznikiem prasowym korporacji X) traci na giełdzie 3,6 mld $!!! Takie rzeczy to tylko w Ameryce... American "dream" ;)
PRAWDA: Ooo tak, ten materiał obnaża ludzką naturę. Naturę słabą - taką. którą można łatwo manipulować. Jeszcze bardziej jednak obnaża ludzką głupotę - od razu przypomina mi się poniższy materiał:
PRAWDA: film pokazuje co może się stać jeżeli niewystarczająco przykładamy się do naszych obowiązków np. jesteśmy organizatorem konferencji i zapraszamy eksperta, znalezionego w internecie, bez wcześniejszego wysondowania czy dany ekspert ma coś ciekawego do powiedzenia (w Polsce raczej mało prawdopodobne - liczba ekspertów jest mocno ograniczona).
PRAWDA: pomysły głównych bohaterów są naprawdę dobre i ciekawie wprowadzone w życie.
PRAWDA: głównym bohaterom przyświeca szczytny cel naprawienia tego co jest w świecie złe (oczywiście ich zdaniem). Wg nich za wszystko odpowiada wolny rynek i Miltion Friedman - wielki zły pan ekonomista. Tutaj można wejść w dużą polemikę czy mają rację, ale pozostawiam to na inny artykuł.
PRAWDA: film ogląda się fajnie, nieraz można się pośmiać z ludzkiej głupoty i ciekawych sytuacji prowokowanych przez głównych bohaterów.
FAŁSZ: na film warto iść do kina. Raczej nie warto - moim zdaniem takie filmy powinny być dystrybuowane za pośrednictwem YouTube'a, właśnie tam jest ich miejsce.
Wracając do Amerykanów to naprawdę mam wrażenie, że takie gagi przechodzą tylko w Stanach, ale może ktoś chce mnie wyprowadzić z błędu i podzielić się podobnymi sytuacjami, które miały miejsce na kontynencie?