Strona głównaO nasNasze szkoleniaKontakt
19/1/2010 ... Bartłomiej Rak

The Yes Man a Amerykanie

Ostatnio ze znajomymi wybraliśmy się na film "The Yes Man fixed the world". Po seansie muszę napisać parę słów w od siebie na jego temat.

PRAWDA: film opowiada niesamowitą historię, aż tak niesamowitą, że ciężko w nią uwierzyć. Wyobraźcie sobie, że tworzycie stronę internetową podszywającą się pod serwis pewnej korporacji (może to być strona tematyczna) i... czekacie :) Po czasie X dzwonią do Was z BBC i zapraszają do wzięcia udziału w programie, który ogląda 300 mln ludzi na całym świecie. Szok! Do tego podczas programu opowiadacie takie rzeczy, że korporacja którą reprezentujecie (wczujcie się w rolę - jesteście rzecznikiem prasowym korporacji X) traci na giełdzie 3,6 mld $!!! Takie rzeczy to tylko w Ameryce... American "dream" ;)

PRAWDA: Ooo tak, ten materiał obnaża ludzką naturę. Naturę słabą - taką. którą można łatwo manipulować. Jeszcze bardziej jednak obnaża ludzką głupotę - od razu przypomina mi się poniższy materiał:

PRAWDA: film pokazuje co może się stać jeżeli niewystarczająco przykładamy się do naszych obowiązków np. jesteśmy organizatorem konferencji i zapraszamy eksperta, znalezionego w internecie, bez wcześniejszego wysondowania czy dany ekspert ma coś ciekawego do powiedzenia (w Polsce raczej mało prawdopodobne - liczba ekspertów jest mocno ograniczona).

PRAWDA: pomysły głównych bohaterów są naprawdę dobre i ciekawie wprowadzone w życie.

PRAWDA: głównym bohaterom przyświeca szczytny cel naprawienia tego co jest w świecie złe (oczywiście ich zdaniem). Wg nich za wszystko odpowiada wolny rynek i Miltion Friedman - wielki zły pan ekonomista. Tutaj można wejść w dużą polemikę czy mają rację, ale pozostawiam to na inny artykuł.

PRAWDA: film ogląda się fajnie, nieraz można się pośmiać z ludzkiej głupoty i ciekawych sytuacji prowokowanych przez głównych bohaterów.

FAŁSZ: na film warto iść do kina. Raczej nie warto - moim zdaniem takie filmy powinny być dystrybuowane za pośrednictwem YouTube'a, właśnie tam jest ich miejsce.

Wracając do Amerykanów to naprawdę mam wrażenie, że takie gagi przechodzą tylko w Stanach, ale może ktoś chce mnie wyprowadzić z błędu i podzielić się podobnymi sytuacjami, które miały miejsce na kontynencie?

Bartłomiej Rak – w branży interaktywnej reprezentuje jedno z pierwszych pokoleń, które dorastało z internetem, a jednocześnie pamięta jego początki w Polsce – generacja Y. Absolwent Informatyki Stosowanej UJ i student Marketingu Internetowego SGH. Pierwsze kroki stawiał w Zespole ds. Internetu ING Banku Śląskiego. Następnie przeszedł na drugą stronę marketingowej barykady i reprezentował agencję reklamową Supremum Group (Second Life) oraz tworzył agencję interaktywną Someday Interactive (w portfolio takie marki jak: ING Bank Śląski, Cisowianka czy YTONG/Silka). Specjalizuje się w zarządzaniu projektami internetowymi i Social Media - edukuje z zakresu działań w internecie. Wśród uczestników szkoleń Socjomanii pojawili się przedstawiciele takich brandów jak: PKP Energetyka S.A., Ringier Axel Springer Polska czy UM Gdynia. Zafascynowany internetem i prawie uzależniony od komunikacji za jego pośrednictwem...


Imię
E-Mail

1. 2012-02-21 - Kraków, Marketing internetowy dla organizacji pozarządowych

2. 2012-02-25 - Łódź, 48 godzin z social media marketingiem

3. 2012-02-28 - Kraków, Marketing internetowy w małej i średniej firmie

4. 2012-03-03 - Katowice, 48 godzin z social media marketingiem

5. 2012-03-24 - Wrocław, 48 godzin z social media marketingiem

zobacz więcej >>