Social Media lekiem na internetowe rekomendacje?
Czy Social Media mają szansę zmienić jakość i wizerunek internetowych rekomendacji? W tym wpisie postaram się odpowiedzieć na powyższe pytanie...
O sprawie fałszywych rekomendacji internetowych mówi się już od dobrych kilku lat. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Google frazę "rekomendacje internetowe", a na jednym z pierwszych miejsc znajdziemy przedruk artykułu z Gazety Wyborczej z marca zeszłego roku, w którym wizja przedstawiona przez autorów nie jest zbyt optymistyczna. Można powiedzieć, że sytuacja jest wręcz alarmująca. Z różnych badań wynika, że liczba osób czytających opinie w internecie może sięgać nawet 80% osób dokonujących zakupów za pośrednictwem tego medium. Ile z tych opinii jest prawdziwych? Tego nie wiemy, mówi się, że nawet 50% rekomendacji może być fałszywych.
Jak mogło dojść do takiej sytuacji? Wraz z popularyzacją tzw. marketingu szaptanego wiele firm odniosło wrażenie, że można na nim dobrze zarobić. Deal jest prosty - zatrudniamy osobę (głównie studentów) do której obowiązków należeć będzie prowadzenie rozmów nt. danego produktu w internecie. Zwykle praca taka ma charakter zdalny, a jej wynagrodzenie mieści się w przedziale 1000 - 1200 zł (ok. 20 groszy za wpis, jak łatwo policzyć aby zarobić na najniższą stawkę trzeba wygenerować 5000 wpisów!). Co ciekawe pracownik taki rzadko ma do czynienia z "reklamowanym" produktem. Wytyczne co i gdzie pisać płyną od pracodawcy. Osoby decydujące się na zakup takiej usługi (nierzadko za kilka tysięcy złotych) tak naprawdę nie do wiedzą za co płacą - marketing szeptany od popularnego spamowania dzieli momentami bardzo cienka linia. Ile agencji interaktywnych/reklamowych/PRowych spłyca pojęcie marketingu szeptanego do spamowania - tego nie wiadomo...
Rekomendacje internetowe
Wiele osób myślało, że rozwiązaniem powyższego problemu jest stworzenie specjalnych serwisów umożliwiających polecanie produktów i usług. W założeniu miały one bardziej rygorystycznie podchodzić do procesu rejestracji użytkownika przez co opinie pojawiające się w nich miały być rzetelne i wiarygodne. Niestety żaden z takich serwisów nie zdobył wystarczającej popularności. Ciągle więc podstawowym sposobem na wyszukanie opinii pozostaje wpisanie nazwy produktu w okienko wyszukiwarki, co zwykle skutkuje przekierowaniem na jedno z setek tysięcy for internetowych. Niestety w ten sposób koło się zamyka, gdyż to własnie fora internetowe są głównym miejscem działania osób fałszujących internetowe rekomendacje.
"Głośne mówienie" o sytuacji jaka panuje w sieci jeśli chodzi o opinie oraz rekomendacje służy oczywiście edukacji. Ciągle bardzo mało internautów zdaje sobie sprawę z rzeczywistej wartości merytorycznej takich wpisów. Ten fakt wykorzystują osoby związane z procederem uprawiania "marketingu szeptanego". Czy istnieje rozwiązanie powyższej sytuacji? Wydaje się, że nie a przynajmniej nie technologiczne. Wiele jednak mogą zmienić Social Media i mechanizmy przez nie oferowane...
Dlaczego spamerzy upodobali sobie fora internetowe do robienia "buzzu"? Odpowiedź jest prosta - oferują one dużą anonimowość oraz pozwalają w łatwy sposób stworzyć nawet kilkadziesiąt profili. Sytuacja nieco inaczej wygląda w serwisach społecznościowych. Owszem można w nich stworzyć większą ilość kont użytkowników, ale łatwiej również zweryfikować "prawdziwość" takiego konta. Jeżeli widzimy, że osoba X usilnie nawołuje do kupna danego produktu bardzo łatwo przejrzeć jej profil - ile danych jest w nich podanych, ile ma znajomych, itd.. Marketing szeptany w społecznościach jest nieco ograniczony - nierzadko mamy dostęp tylko do grupy swoich znajomych - czyli sytuacja ma charakter bardziej prywatny, niż na ogólnodostępnych forach. To perspektywa osoby tworzącej rekomendacje. Wcielając się w drugą rolę (osoby szukającej) możemy w bardzo łatwy sposób zadać pytanie grupie naszych znajomych - rekomendacje i opinie dostaniemy od osób nam znanych i zaufanych, dzięki czemu łatwiej będzie ocenić ich przydatność i prawdziwość. Oczywiście zasób wiedzy statystycznie ok. 120 osobowej (Facebook) grupy naszych przyjaciół może być ograniczony. Możemy więc wyszukać opinii w internecie i skonsultować je z grupą naszych znajomych. Co 120 głów to nie jedna ;))
Social Media
Z pomocą przychodzi nam również technologia związana z serwisami społecznościowymi (i nie tylko), np. Facebook Connect. Coraz częściej zewnętrzne serwisy umożliwiają swoim użytkownikom przejście procesu logowania przy pomocy danych innych serwisów (np. na wielu blogach można komentować korzystając ze swoich danych z serwisu Facebook). Dzięki temu "ukrywanie" swojej osoby pod nikomu nie znanym nickiem odchodzi w zapomnienie. Dużo łatwiej zaufać osobie występującej pod imieniem i nazwiskiem, niż osobie XYZ. Nawet jeśli taka osoba nas oszukała to zawsze łatwiej ją zlokalizować ;)) Przykładem o trochę innym charakterze jest powiązanie aukcji Allegro z Naszą-klasą. W tym przypadku mamy do czynienia ze sprzedażą nie pod ukrytym nickiem, ale pod imieniem i nazwiskiem. Dodatkowo możemy spodziewać się, że nasz przyjaciel nas nie oszuka.
Podsumowując Social Media zmieniają stosunek do prywatności w internecie. Jako internauci nie odczuwamy już potrzeby ukrywania się pod nic nie znaczącymi frazami. Naturalnym następstwem powyższych zmian jest zmiana kultury w sieci. Teraz powinno nam być dużo łatwiej odróżnić fałszywe rekomendacje i opinie od tych prawdziwych.
Obrazek pochodzi z nieistniejącego już serwisu marketingandmore.pl oraz alert.com.