Prywatność Zuckerberga
W ostatnim wydaniu magazynu Forbes znalazło się wiele artykułów związanych z tematyką internetową. Jeden z nich dotyczył Marka Zuckerberga oraz kwestii prywatności w serwisie Facebook. W niniejszym wpisie postaram się w skrócie przedstawić wnioski płynące z owego artykułu.
Ostatni okres dla twórcy portalu Facebook, Marka Zuckerberga, musiał być gorący. Nie dość, że na ekrany kin wszedł film przedstawiający historię stworzenia serwisu to jeszcze Mark trafił na listę 400 najbogatszych Amerykanów i to od razu na miejsce 35, z majątkiem wycenianym na 6,9 mld $. Osoby, które miały okazję oglądać wyprodukowany przez Sony film „The Social Network” pewnie się domyślają jak Mark mógł reagować na powyższe wydarzenia.
Zuckerberg ma jednak ważniejsze problemy. Z sondażu przeprowadzonego przez amerykańskiego „Forbesa” wynika, że 63% Amerykanów nie powierzyłoby Facebookowi osobistych informacji (mimo to 90% korzysta z serwisu). Problem prywatności zaczyna być coraz głośniej podnoszony we wpływowych środowiskach instytucji państwowych oraz politycznych. Zagrożenie wprowadzenia nowych przepisów, które- w wersji zbyt ostrej – mogłyby zagrozić serwisowi wydaje się być coraz bardziej realne.
Poster reklamujący The Social Network
O tym, że Facebook jest genialnym serwisem, który zmienił nasze życie chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Serwis jest trendy nie tylko w Polsce, ale praktycznie na całym świecie, a w Stanach zdarzają się już przypadki pozwów przeciwko pracodawcom, którzy blokują do niego dostęp – nie można przecież blokować tak ważnej składowej naszego życia.
Facebook i jego otwarte API umożliwiają przetwarzanie danych użytkowników serwisu. W tym momencie na świecie jest ponad milion programistów, którzy przygotowują aplikacje do serwisu licząc na udział w niemałym torcie. Gry społecznościowe to model, który powstał całkiem niedawno, a już przyniósł niektórym ogromny majątek (Zynga producent Farmville – gry, która zaangażowała ponad 60 mln użytkowników i przyniosła przychód rzędu 1,6 mld $).
Aktualnie Facebook staje się miejsce sprzedaży wszystkiego, a model biznesowy rekomendowania produktów i usług przez znajomych na pierwszy rzut oka jest lepszy od systemu rekomendacji Google. Badania pokazują, że 80 ze 100 największych reklamodawców świata korzysta z Facebooka. Więzi społeczne mogą mieć ogromny wpływ na reklamę, a ich skutki dla rozwoju e-handu dopiero zobaczymy.
Sukces komercyjny budzi jednak obawy związane z prywatnością. Krytycy serwisu obawiają się o wykorzystanie przez korporacje informacji jakie udostępniamy w sieci. Na walkę z Facebookiem zdecydował się już Electronic Privacy Information Center (EPIC), który poskarżył się Federalnej Komisji Handlu na „nieuczciwe i podstępne praktyki handlowe dotyczące sposobu zmiany reguł prywatności i modyfikacji umowy o korzystaniu z serwisu” (kojarzy się z Naszą-Klasą?). Dokładniej chodzi o fakt, iż Facebook wprowadzając zmiany w ustawieniach prywatności domyślnie ustawił je na nieodpowiednim poziomie (wg Electronic Frontier Foundation), a jak wiadomo mało osób jest na tyle świadomych aby je zmienić, mimo iż wymaga to tylko kilku minut. Wpadką Facebook z kategorii prywatność była również funkcjonalność o nazwie Beacon, które pokazywała przyjaciołom z Facebooka, co użytkownik kupuje w internecie. Po protestach z funkcji zrezygnowano…
Znane są również sytuacje, że politycy próbują wymóc na organach państwowych działanie w związku z kontrolą nad informacjami. Te drugie siłą rzeczy (i szumu medialnego) zaczynają problem dostrzegać i myślą nad wprowadzeniem odpowiednich przepisów. Od tych ustaw będzie zależeć przyszłość Facebooka, który nigdy nie ukrywał, że chce od swoich użytkowników wyciągnąć jak najwięcej informacji, ale dzielenie się nimi z reklamodawcami jest naturalnym modelem biznesowym. Zdaniem Zuckerberga problem prywatności to zawracanie głowy. Po pierwsze każdy z nas decyduje jakie informacje chce umieścić w sieci, a po drugie użytkownicy udostępniają ich coraz więcej – więc komu to w ogóle przeszkadza? Warto dodać iż 31 maja miał miejsce „Dzień rzucania Facebooka” – odejście z serwisu zadeklarowało wtedy 37 tysięcy osób. Ile odeszło naprawdę – nie wiadomo…
A Wy jak odnosicie się do problemu prywatności w mediach społecznościowych. Ja osobiście nie ukrywam o sobie żadnych informacji, selekcji jednak dokonuję w momencie dodawania ich do serwisu społecznościowego. Nie dodaję np. zdjęć – oprócz tych profilowych.
Na podstawie: Forbes 11/2010 „W kwestii prywatności” Quentin Hardy.