Strona głównaO nasNasze szkoleniaKontakt
14/9/2011 ... Niewęgłowski Marcin

Guinness charytatywnie i geolokalizacyjnie

Niedawno minął rok, kiedy usługa Facebook Places pojawiła się na świecie. W Polsce nastąpiło to z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Dokładnie od marca możemy korzystać z możliwości "czekowania się" na Fejsie. Okazuje się jednak, że (jak do tej pory) geolokalizacyjna funkcja Faceboka nie przyjęła się zbytnio ani u nas, ani za granicą. Nie dotarły do mnie sygnały świadczące o ciekawym zastosowaniu Facebook Places. Nadzieje można (w moim mniemaniu) pokładać w akcji Guinnessa, która za tydzień wystartuje w Irlandii. Chociaż tylko połowicznie, ponieważ jest w niej parę znaków zapytania.

Od trzech lat irlandzki browar Guinness organizuje Arthur's Day. Wydarzenie powstało w 2009 roku z okazji 250-lecia marki, z którą Zielona Wyspa jest kojarzona na całym świecie. Owe święto, przypadające co roku 22 września, jest połączone z wielką akcją charytatywną. Zebrane pieniądze są następnie przekazywane na rzecz programu Arthur Guinness Fund. Zajmuje się on wspieraniem uruchamiania społeczno-biznesowych mechanizmów na całym świecie (USA, Wielka Brytania, Irlandia, Afryka, Indonezja).

I tak oto w tym roku Guinness postanowił połączyć filantropijny charakter Arthur's Day z możliwościami Facebook Places. Co powiecie na to, aby kwestie "meldowania się" zmonetyzować? Tak postąpiła ta irlandzka marka - i to w jak najbardziej szczytnym celu. Za każde "czekowanie się" w dniu 22 września (i po godzinie 17:59 - bo wtedy cała akcja startuje) na konto Arthur Guinnes Fund będzie wplywać 5 funtów. Niby wygląda wszystko w porządku. Niestety w tej akcji jest parę "ale". Po pierwsze charytatywne "czekowanie się" za pomocą Facebook Places będzie ważne tylko takiej sytuacji, w której osoba to uczyni na terenie wydarzenia Arthur's Day w jednym z kilku irlandzkich miast (Dublin, Cork, Belfast, Limerick). Oczywiście nie zabraknie imprez towarzyszących Arthur's Day na całym świecie (w ponad 40 krajach - chyba także w Polsce). Niestety nie zostały one ujęte w tym dobroczynnym fejsowym przedsięwzięciu.

Kolejną nie do końca jasną kwestią jest fakt, iż marka Guinness przeznaczyła na ten cel 500 tysięcy funtów. Inaczej mówiąc z góry założyła, że maksymalnie 100 tysięcy osób będzie mogło się zameldować za pomocą Facebook Places i tym samym oddać 5 funtów na rzecz Arthur Guinness Fund. Czy to czasem nie spowoduje sytuacji, w której ludzie pomyślą, iż jest to sztucznie pompowana akcja? Że Guinness chce skorzystać z możliwości geolokalizacyjnych Facebooka tylko po to, aby zrobić buzz, a nie, żeby naturalnie włączyć ludzi do tego dobroczynnego charakteru? Przecież ludzie nie przepadają za tym, jak coś im się z góry ograniczae. I to w szczególności jeżeli chodzi o filantropię, ponieważ na odległość można wyczuć, czy coś jest robione z czysto ludzkich pobudek, czy raczej jest traktowane jako narzędzie do rozrywki i promocji. A granica jest bardzo cienka i niebezpiecznia, o czym kilka miesięcu temu przekonał się Microsoft organizując twitterową akcję charytatywną na rzecz Japonii.

Możliwości geolokalizacyjne są ogromne. Świadczą o tym chociażby dane, na które kilka tygodni temu powołał się eMarketer. Wynika z nich, iż bez względu na wiek osoby ankietowanej, średnio ponad 50% przebadanych osób jest skłonna do korzystania z "meldowania się" w sposób mobilny - jeżeli stoi za tym istotna, wartościowa treść. A trudno o coś bardziej cennego aniżeli zaoferowanie pomocy innej osobie.

Dla zainteresowanych o szczegółach projektu "Arthur's Day 2011" możecie dowiedzieć się z tego filmu. Chociaż po jego obejrzeniu wpadłem w kolejną konsternację. A to dlatego, iż nie wynika z niego to, aby ta akcja charytatywna była w ogóle ważna dla marki Guinness. Widzę tutaj brak spójności i niestety trochę sztuczności w podejściu do kwestii CSR, jak i Facebook Places.

Marcin Niewęgłowski - kilkuletnie doświadczenie jako dziennikarz muzyczny (związany niegdyś z takimi tytułami jak m.in.: "Pullz", "Dosdedos", "A-Zine"), od pięciu lat związany zawodowo z Public Relations w kulturze, popkulturze oraz muzyce rozrywkowej i awangardowej. Miłośnik web 2.0, w szczególności blogosfery i mikroblogingu, współczesnego PRu oraz e-commerce i business intelligence.


Imię
E-Mail

1. 2012-02-25 - Łódź, 48 godzin z social media marketingiem

2. 2012-02-28 - Kraków, Marketing internetowy w małej i średniej firmie

3. 2012-03-03 - Katowice, 48 godzin z social media marketingiem

4. 2012-03-20 - Kraków, Marketing internetowy dla organizacji pozarządowych

5. 2012-03-24 - Wrocław, 48 godzin z social media marketingiem

zobacz więcej >>