Strona głównaO nasNasze szkoleniaKontakt
25/1/2010 ... Bartłomiej Rak

Fejsbóg, Face Gate czyli o co ten szum?

Oj rozgorzała dyskusja na temat Facebookomanii jaka powoli zaczyna ogarniać nasz kraj. Jedni mówią, że FB oprócz wielu oczywistych zalet ma również duże wady, a inni nie zwracając na nic uwagi odkrywają kolejne pole do robienia biznesu. O co ten szum?

Dyskusja rozgorzała po wpisach jakie ukazały się na łamach popularnych blogów:

... i wielu innych poruszyło temat sytuacji, która panuje na rynku jeśli chodzi o marketing na Facebooku (i ogólnie w Social Media).

Dla osób mniej wtajemniczonych liczba użytkowników Facebooka w Polsce szybko rośnie. W tym zakresie pojawiają się różne dane, ale ostatnio blogosferę obiegły takie oto statystyki:

Rosnąca liczba użytkowników FacebookaRosnąca liczba użytkowników Facebooka

Skąd taka moda na FB? W wielkim skrócie - wszyscy już znudzili się popularną Naszą-klasą dlatego też szukają ciekawszych miejsc do spędzania "wolnego" czasu w sieci. Takim miejscem jest na pewno Facebook - ogromne możliwości serwisu (w porównaniu do wspomnianej NK) zdobywają coraz to nowe rzesze fanów. Zainteresowanie Facebookiem przejawiają również marketerzy, którzy już teraz śnią o nagrodach zdobytych za udane kampanie. Co przyciąga tych drugich? Ogromna interakcja jaką FB umożliwia oraz różnica cenowa. Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale reklama z wykorzystaniem NK do tanich nie należy - tutaj cennik (uwaga format PDF, ale warto zobaczyć).

Wracając do szumu jaki powstał w blogosferze nt. Facebookomanii to wszystko zaczęło się od konferencji ARBO - FacebookNOW, która miała stanowić moment przełomowy w organizowaniu kampanii marketingowych z wykorzystaniem FB. Stanęło na tym, że nic ciekawego na konferencji nie zostało powiedziane, a głównym wnioskiem był fakt, że wszyscy dużo mówią, ale jeszcze nic ciekawego nie zrobili. Cóż FB jest nowy - ciągle się go uczymy. Oliwy do ognia dodały newsy typu P&G zakłada nowy dział dedykowany FB czy też powstanie agencji interaktywnych dedykowanych marketingowi w social mediach.

Jak widać odważny marsz Facebooka w Polsce nie pozostaje bez echa. W tym momencie utworzyły się dwa obozy - jeden przestrzegający przed Facebookowym szałem i drugi, który nie widzi powodu, aby się czymś przejmować. Do argumentów grupy pierwszej należą:

  • mała ilość użytkowników FB (np. w porównaniu do NK)
  • brak odpowiedniej ochrony danych (jak to w Stanach - usuną nam konto bez wyjaśnienia i kropka)
  • słabe efekty dotychczasowych akcji z wykorzystaniem FB
  • (hype na FB zamiast strategicznego (360) myślenia - bardzo ważny argument (FB jest ciekawy, ale nie można zapomnieć o innych kanałach)!
  • spodziewane obniżenie jakości użytkowników FB (teraz korzysta z niego "elita", a "dzieci Neostrady" dopiero się pojawią ;))

Drugi obóz wysuwa takie oto argumenty:

  • zupełnie nowy poziom interakcji
  • możliwość targetowania reklamy
  • dużo darmowych rozwiązań (fan pages, testy, widgety, itp.)
  • otwarte API (czyli z wykorzystaniem FB możemy tworzyć własne aplikacje)
  • wszystko co interesuje internautę dostępne jest w jednym miejscu (dla niektórych FB stanowi synonim internetu)
  • pewna analogia pomiędzy FB a RSSami (można powiedzieć, że FB spełnia rolę RSSów dla mas)

Jak widać każda strona wysunęła mocne armaty (wypisałem tylko te, które najczęściej przewijały się w komentarzach). Oczywiście kubeł zimnej wody wylany przez blogowych ekspertów na rozentuzjazmowany tłum ma swoje dobre strony, ale nie umniejsza to Facebookowi, który jest narzędziem przełomowym. To świetne kanał np. dla nisko budżetowych działań - dzięki temu nawet małe firmy (a jak A. Kurasiński zwrócił dziś uwagę nawet połowa z nich nie dysponuje stroną WWW) mają szansę zaistnieć w sieci. Nie tylko poprzez proste wizytówki, ale również przez ciekawe kampanie (wystarczy mieć pomysł i trochę chęci). W przypadku dużych podmiotów FB powinien stanowić składową całej kampanii, ale czy właśnie tak nie jest? Moim zdaniem cały szum wokół FB jest trochę przesadzony, a właśnie wpisy go krytykujące najbardziej nakręcają całą spiralę.

PS. Ciekawa dyskusja w tym temacie miała też miejsce na profilu Facebooker.

Bartłomiej Rak – w branży interaktywnej reprezentuje jedno z pierwszych pokoleń, które dorastało z internetem, a jednocześnie pamięta jego początki w Polsce – generacja Y. Absolwent Informatyki Stosowanej UJ i student Marketingu Internetowego SGH. Pierwsze kroki stawiał w Zespole ds. Internetu ING Banku Śląskiego. Następnie przeszedł na drugą stronę marketingowej barykady i reprezentował agencję reklamową Supremum Group (Second Life) oraz tworzył agencję interaktywną Someday Interactive (w portfolio takie marki jak: ING Bank Śląski, Cisowianka czy YTONG/Silka). Specjalizuje się w zarządzaniu projektami internetowymi i Social Media - edukuje z zakresu działań w internecie. Wśród uczestników szkoleń Socjomanii pojawili się przedstawiciele takich brandów jak: PKP Energetyka S.A., Ringier Axel Springer Polska czy UM Gdynia. Zafascynowany internetem i prawie uzależniony od komunikacji za jego pośrednictwem...


Imię
E-Mail

1. 2012-02-21 - Kraków, Marketing internetowy dla organizacji pozarządowych

2. 2012-02-25 - Łódź, 48 godzin z social media marketingiem

3. 2012-02-28 - Kraków, Marketing internetowy w małej i średniej firmie

4. 2012-03-03 - Katowice, 48 godzin z social media marketingiem

5. 2012-03-24 - Wrocław, 48 godzin z social media marketingiem

zobacz więcej >>