All is full of love
Jadąc dzisiaj tramwajem, podsłuchałam dyskusję kilku kobiet na temat przewagi starych mediów nad nowymi. Jedna z pań doszła do takiej konkluzji: "Te wszystkie technologie sprawiają, że uczucia się gdzieś straciły". Takie tezy słyszę bardzo często, szczególnie w odniesieniu do muzyki. Czy są one prawdziwe?
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad tym, dlaczego ludzie uważają, że rozwój technologii jest równoznaczny z utratą uczuć. Gdzie one się tracą? Komputer jest robiony przez ludzi i dla ludzi, a nowe programy czy strony internetowe rodzą się przecież z wielkiej pasji i emocji. Czym różni się informatyk od rzeźbiarza, którego dzieła uważamy za pełne miłości i oddania? Czy muzyk, który gra na gitarze wkłada w to więcej uczucia niż DJ, który miksuje utwory na komputerze? Sam fakt trzymania gitary nie czyni człowieka wirtuozem… Zastanawiam się, czy to nie stąd bierze się niechęć ludzi starszych do internetu, nowych mediów i technologii. Widzą w nich odczłowieczone twory. Dzisiaj o artystce, która w swojej muzyce celebruje naturę i technologie, łącząc je i wyznaczając nowe trendy na rynku muzycznym – Björk. Artystka od początku swojej kariery pokazywała, że w każdej ludzkiej pracy są emocje, niezależnie od narzędzi jakie się w niej wykorzystuje. Prawdziwym manifestem tej ideologii jest jedna z jej najbardziej znanych piosenek „All is full of love”:
Tutaj młoda artystka opowiada o swojej miłości do telewizora:
Okładka BiophiliaDzisiaj Björk „przytula” zdecydowanie więcej środków przekazu. Piosenkarkę możecie śledzić na Facebooku, Twitterze, Youtube’ie. Jej ostatnie dziecko – „Biophilia” jest pierwszym na świecie albumem dostępnym w formie aplikacji na iPhone’a oraz zaawansowanym technologicznie multimedialnym przedsięwzięciem. W „Gazecie Wyborczej” o tej płycie napisali: Razem z premierą nowego albumu islandzkiej wokalistki "Biophilia" do naszych drzwi puka być może przyszłość muzyki rozrywkowej. Termin biophilia oznacza umiłowanie wszystkich form życia. Björk twierdzi, że technologia w końcu za nią nadąża, dzięki czemu może przedstawiać swoją muzykę w innej wersji niż zapis nutowy. Zobaczcie video.
Narrator (David Attenborough – brytyjski popularyzator wiedzy przyrodniczej) wyjaśnia słuchaczom, że ta płyta to połączenie natury, muzyki i technologii. Ta aplikacja umożliwia nam „zobaczenie” dźwięku. Wizualizacje nawiązują do galaktyki i kosmosu.
W aplikacji znajduje się 10 piosenek, które nie są tylko utworami muzycznymi. Odbiorca może wejść w piosenkę „od kuchni” – zobaczyć zapis nutowy, dowiedzieć się od narratora, o czym ona jest oraz - uwaga – majstrować przy utworze. Aplikacje zbudowane są na kształt interaktywnych gier komputerowych. Słuchacz zbiera kryształy, słuchając piosenki „Crystalline” lub modyfikuje utwór „Virus”, dotykając elementów ukazujących się na ekranie. Oto jeden z takich remiksów.
Aplikacje dostępne są na stronie internetowej Björk. Płyta została wydana także w formie normalnego albumu, ale jest to tylko część ogromnego multimedialnego show. Koncerty odbywają się w wyjątkowej scenografii, a artyści grają na unikalnych instrumentach. One zasługują na szczególną uwagę, gdyż zostały stworzone specjalnie na potrzeby albumu. Gravity Harp (połączenie pendulum i harfy) to wahadła, które wytwarzają dźwięk za pomocą siły przyciągania. Tutaj wywiad z inżynierem, który zbudował to narzędzie na zamówienie artystki. Zauważa on, że celebrowanie natury to nie tylko umiłowanie roślin i zwierząt, ale także miłość do innych sił natury, takich jak grawitacja. I tutaj wchodzi technologia.
Innym instrumentem jest Gameleste. Polecam obejrzenie filmiku, o tym jak powstał. Jego organy są zarządzane przez aplikację Ipada, dzięki temu Björk steruje nim w trakcie koncertu. W tym artykule znajdziecie wiele bardzo ciekawych instrumentów przyszłości, w tym Rectable (wykorzystywane na płycie „Volta”), którym jestem absolutnie zauroczona:
Relacje z koncertu możemy przeczytać na stronie internetowej magazynu „Rolling Stone”, gdzie padają słowa: to jest album, który musisz nie tyle usłyszeć, co zobaczyć. Wiele osób powtarza, że aby zrozumieć „Biophilię” – koniecznie trzeba iść na koncert. Dziennikarz serwisu muzykaislandzka.pl, Dawid Stabik, opowiada mi o tym, co zobaczył na scenie w Reykjaviku:
Ten koncert mnie powalił. Dźwięk tych instrumentów był zupełnie wyjątkowy. Moim ulubionym jest Tesla – taka duża tuba z piorunami, która jest bardzo głośna. Porywa w kosmos przy utworze „Thunderbolt”. Koncerty promujące ten album to mieszanka wybuchowa. Czasami scena jest pośrodku, a ona wykonuje poszczególne piosenki raz tyłem, raz przodem do publiczności. Niesamowite wizualizacje i te wszystkie dźwięki, miksowane za pomocą wszystkiego, czego się da! Ona otacza się takimi geekami i razem tworzą muzykę, której nie można odmówić wrażliwości. Przecież Matt Robertson – dyrektor muzyczny jej trasy to programista i komputerowiec, typowy geek!
Björk powiedziała, że traktuje „Biophilię” jako eksperyment, który ma wskazać nowy sposób na konsumpcję muzyki. Ta płyta była wynikiem moich emocji, jakie kłębiłam w sobie przez jakieś 10 lat. Przez ten cały czas słuchałam, jak ludzie marudzili na temat tego, że internet zabija muzykę. Ja będę ciągle powtarzała: „Technologia nie jest wrogiem muzyki!” – mówi artystka.
Właśnie, droga pani z tramwaju i inni, którzy uważają, że nowa technologia jest bezuczuciowa i niszczy komunikację między ludźmi – będę wam zawsze powtarzała – to nie prawda!